Końcówka listopada przyniosła delikatne obniżki cen benzyny i autogazu, zaś wzrost średniej ceny detalicznej oleju napędowego był już tylko minimalny. Wyraźny spadek stawek w hurcie daje nadzieję, że w grudniu zobaczymy niższe ceny także na stacjach paliw.


Tegoroczna jesień stoi pod znakiem systematycznego wzrostu cen paliw w Polsce. Po wrześniowych podwyżkach ceny na stacyjnych pylonach ustabilizowały się w październiku. Tylko po to, by w listopadzie ostro pójść w górę. Drożał zwłaszcza olej napędowy, który pod koniec tego miesiąca był najdroższy od lutego.
W ostatnim tygodniu listopada średnia detaliczna cena oleju napędowego w Polsce wyniosła 6,26 zł/l i była o grosz wyższa niż tydzień wcześniej - wynika z danych BM Reflex. Przeciętna cena benzyny bezołowiowej 95 wyniosła 5,92 zł/l i była o 4 grosze niższa niż tydzień temu. Autogaz tankowano średnio po 2,66 zł/l, a więc o grosz mniej niż w poprzednim tygodniu.
Piszemy tu o średnich cenach w skali całego kraju. Ceny na poszczególnych stacjach mogą się różnić nawet o kilkadziesiąt groszy na litrze, w zależności od lokalizacji i siły lokalnej konkurencji. Nadal można też znaleźć stacje, gdzie benzynę zatankujemy wyraźnie poniżej 6 zł za litr. Jak również takie, gdzie paliwo to kosztuje ponad 6 zł/l, co przy obecnych cenach hurtowych można uznać za grubą przesadę.
Pomimo jesiennych podwyżek ceny części paliw pozostają nieco niższe od tych, które widzieliśmy rok temu. Średnia cena detaliczna benzyny Pb95 nadal jest o 22 gr/l niższa niż rok temu, zaś autogaz tankujemy przeciętnie o 54 gr/l taniej. Za to już olej napędowy średnio kosztuje o 3 gr/l więcej niż 12 miesięcy temu.

Stawki paliw w hurcie. Kiedy będą widoczne w detalu?
Bardzo dobre wieści dla posiadaczy aut z silnikiem Diesla w ostatnich dniach nadeszły ze światowych giełd paliwowych. Tona oleju napędowego na londyńskiej ICE w piątek kosztowała 685,5 USD/t, choć jeszcze dwa tygodnie temu stawki sięgały przeszło 800 USD/t. W rezultacie doszło do zdecydowanej przeceny „diesla” także w polskich rafineriach.
28 listopada Orlen oferował paliwo Ekodiesel po 4 772 zł/m3, co po ovatowaniu daje niespełna 5,87 zł/l. To aż o 31 groszy na litrze taniej niż przed tygodniem, gdy hurtowa cena ON osiągnęła najwyższy poziom od stycznia. Przy utrzymaniu takiego stanu rzeczy ON w detalu „powinien” niedługo kosztować ok. 6 zł/l. Oczywiście pod warunkiem, że najwięksi detaliczni operatorzy nie zmienią polityki cenowej i nie zechcą powiększyć swojej marży.
W dół poszły także hurtowe ceny benzyn. W piątkowym cenniku Orlenu benzyna Eurosuper 95 figurowała po cenie 4 430 zł/m3, co w przeliczeniu daje prawie 5,45 zł po dodaniu 23% podatku VAT (akcyza, opłata paliwowa i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową). W tym momencie średnia cena detaliczna benzyny Pb95 aż o 47 gr/l przewyższa stawkę w hurcie. To powinno zaowocować spadkiem cen w detalu. Zwłaszcza na najdroższych stacjach, gdzie ceny bezwstydnie przewyższają 6 zł/l.
Tradycyjnie przy tym zaznaczyć, że paliwa mogłyby być znacznie tańsze, gdyby nie podatki narzucane przez władze. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50% trafia w ręce państwa. Bez haraczu na rzecz rządu moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po ok. 2,60 zł/l, olej napędowy po ok. 3,10 zł/l, zaś autogaz mógłby kosztować ok. 1,60 zł/l. Różnica między stawkami na pylonach a powyższymi cenami trafia do aparatu skarbowego państwa.





























































